Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi sandman z miasteczka Brzeziny. Mam przejechane 19091.13 kilometrów w tym 1909.43 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 21.23 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl
button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy sandman.bikestats.pl

Licznik odwiedzin

    Free counters!

Odwiedzone gminy

Wpisy archiwalne w kategorii

okolice Brzezin

Dystans całkowity:16475.96 km (w terenie 1601.93 km; 9.72%)
Czas w ruchu:755:49
Średnia prędkość:21.73 km/h
Maksymalna prędkość:61.50 km/h
Suma podjazdów:89647 m
Maks. tętno maksymalne:215 (112 %)
Maks. tętno średnie:185 (96 %)
Suma kalorii:487460 kcal
Liczba aktywności:352
Średnio na aktywność:46.81 km i 2h 09m
Więcej statystyk
Dane wyjazdu:
52.48 km 4.00 km teren
02:28 h 21.28 km/h:
Maks. pr.:37.82 km/h
Temperatura:13.0
HR max:194 (101%)
HR avg:150 ( 78%)
Podjazdy:262 m
Kalorie: 1700 kcal

na Uć po kask

Sobota, 7 maja 2011 · dodano: 07.05.2011 | Komentarze 0

Poprawiłem rozmiar koła w Sigmie, bo po zmianie na Nobby Nic'ki zapomniałem (coś mi się wczoraj rozbieżności GPS'a i licznika zbyt wielkie wydały) i wyruszyłem na Łódź do gołsporta zakupić kask, zmotywowany dodatkowo wczorajszymi doświadczeniami z tirami:( Na dzień dobry 200m od bloku kierowca audi, a jakże, postanawia sobie zaparkować pod apteką bez kierunkowskazu, jeszcze bez stopu hamując silnikiem. Widzę że coś zwalnia pewnie będzie w lewo skręcał na krzyżówce, a ten se w prawo skręca:/ No kurwa jak nowe oponki przysmażyłem to nie powiem; jak zdołałem się wypiąć z spd też nie powiem, bo nie wiem:/ Ale widowiskowa gleba wisiała w powietrzu. Pobluzgałem trochę i pojechałem dalej, nie chcąc oglądać mordy kierowcy (a nóż była to kobieta;). Za górką małczewską odbijam w kierunku wiączyńskiego lasu. 4km spokoju po leśnych drogach. Dalej Wiączyńską i Malowniczą do ścieżki rowerowej na Rokicińskiej. Oj sporo się znów najeździłem tymi absurdalnymi, przerywanymi łódzkimi wynalazkami. Na jakiś czas wystarczy;) W Manu parkuję pod ścianą centrum. Na ścianie info o strzeżonym rowerowym przy parkingu 6. Jak to wygląda, darmowe toto jest, orientuje się ktoś? Nie miałem czasu pokręcić się, bo pogoda po opuszczeniu gołsporta zmieniła się kapkę, więc czym prędzej postanowiłem wrócić do domu. Powrót krajóweczką, znów dosyć blisko afcisk; tym razem jednak w nowiuśkim Giro Indicatorze:) Oj będzie ciężko przyzwyczaić się do tego kawałka polistyrenu na łbie:(


Trasa:
Brzeziny-Helenów-Eufeminów-Wiączyń Dolny-Łódź (pie******e ścieżki rowerowe)-Nowosolna-Natolin-Lipiny-Paprotnia-Brzeziny

Dane wyjazdu:
66.83 km 8.00 km teren
02:53 h 23.18 km/h:
Maks. pr.:35.11 km/h
Temperatura:12.0
HR max:196 (102%)
HR avg:151 ( 79%)
Podjazdy:386 m
Kalorie: kcal

Po 10 dniach przerwy

Piątek, 6 maja 2011 · dodano: 07.05.2011 | Komentarze 2

Oj przerwa była długa... zbyt długa:) Jechało się ciężkawo, szczególnie ostatnie km z Łyszkowic. Jednak dzięki tej rowerowej przerwie udało się wreszcie wytrekingować zaległe podoktoratowe góry:) Miałem pojechać na święta, później na ferie zimowe, udało się dopiero na majówkę. Babia Góra wreszcie zdobyta; przy kiepskiej pogodzie co prawda, ale w łódzkim i tak więcej śniegu napadało:D
link do fotorelacji z rajdu
[url=https://picasaweb.google.com/lh/photo/yEbqnaQRs2gMjD9yVH-iwQ?feat=directlink]
[/url]

Wracając do traski:)
Najpierw trochę terenu, coby Nic'ki też coś z życia miały;) Tadzin, Grzmiąca i szutry po lesie janinowskim. Później już tylko klejący się do opon asfalt. W Głownie krótki odpoczynek nad zalewem i rundka wokół zbiornika. Trafiam na drogowskaz: ">Łyszkowice 14>". Hmmm... ruszam:) Droga fatalna, ale widoczki cudne; urocze, rozległe, zielone przestrzenie i liczne sady. Pod Łyszkowicami na placu budowy A2 praca też wre przy budowie węzła; kafarek ostro paliki wbijał:) Zniszczona ciężkim sprzętem droga doprowadziła mnie do Kalenic, więc zawróciłem jeszcze te nieco ponad 2km do Łyszkowic, celem odwiedzenia sklepiku. Po regeneracji powrót wojewódzką 704-ką. Co tu jebane ciężarówki wyprawiają to ludzkie pojęcie przechodzi! Jeden imbecyl wyprzedzając minął mnie w odległości kilku cm; Zero wyobraźni:/ Kolejny wyprzedzając mnie szedł na czołówkę z tirem jadącym z naprzeciwka. Uciekłem na pobocze. Dopiero na trąbienie tego drugiego zreflektował i zaniechał manewru. Przy tej szerokości drogi jeden z tirów zawsze zjeżdza na pobocze, a ten jeszcze rowerzystę chce wyprzedzić. No ręce opadają. Na szczęście cały i zdrowy dojechałem do domu. Ale tą drogę do czasu ukończenia autostrady trzeba będzie ograniczyć:/


Trasa:
Brzeziny-Tadzin-Grzmiąca-Janinów-Anielin-Lipka-Niesułków-Nowostawy Dolne-Szczecin-Osiny-Głowno-Rudniczek-Lubianków-Wola Lubiankowska-Kalenice-Łyszkowice-Kalenice-Teresin-Dąbrowa Mszadelska-Kołacinek-Kołacin-Henryków-Szymaniszki-Brzeziny

Dane wyjazdu:
34.59 km 4.00 km teren
01:22 h 25.31 km/h:
Maks. pr.:42.55 km/h
Temperatura:18.0
HR max:187 ( 97%)
HR avg:158 ( 82%)
Podjazdy:210 m
Kalorie: 996 kcal

z pompą na Nic'ach po asfalcie

Wtorek, 26 kwietnia 2011 · dodano: 26.04.2011 | Komentarze 2

Właściwie to z pompką, ale reszta się zgadza:) Podjechałem do Piotra odebrać zagubioną na trasie planowanego maratonu pompkę. Piotrek, wielkie dzięki jeszcze raz! Nie dałem się namówić na kolejny karkołomny w moim wykonaniu objazd trasy, a wyruszyłem pomęczyć Nic'i na asfalcie. Narzuciłem niezłe tempo, czego efektem jest kolejna średnia powyżej 25km/h. Pewnie ostatni trening na progu przed górami, od jutra regeneracja;)
W Niesułkowie średnia 26,36km/h - niesamowicie, biorąc pod uwagę straty energii na generowanie fali dźwiękowej przez bieżnik opon:D
Przed Wolą Cyrusową skusił mnie zjazd na leśniczówkę:
skręt na leśniczówkę w Poćwiardówce © sandman

Kilkanaście razy już asfaltem przez Wolowy las przejeżdżałem a na ten szlaczek nie zjechałem nigdy. Opony terenowe więc korzystam z okazji:)
Pod leśniczówką siła wyższa obróciła stojaki rowerowe:/ na szczęście w lesie występują różne drzewiszcze:
pod leśniczówką w Poćwiardówce © sandman

Na powrocie z Kołacina sił już trochę mniej i te dwie cholerne górki. Na podjeździe na Szymaniszki przypomina mi się wczorajszy podjazd na tą górę leśnym singlem; to dodaje sił:D
PS.
Co chwilę zerkam na pompkę - taki odruch bezwarunkowy mi się wytworzył:) Cały czas mam wrażenie że znów ją zgubiłem; co robić? pomocy;)



Trasa:
Brzeziny-Tadzin-Dąbrówka Duża-Niesułków Kolonia-Poćwiardówka-Wpla Cyrusowa-Kołacin-Henryków-Szymaniszki-Brzeziny

Dane wyjazdu:
36.14 km 10.00 km teren
01:48 h 20.08 km/h:
Maks. pr.:41.33 km/h
Temperatura:18.0
HR max:202 (105%)
HR avg:152 ( 79%)
Podjazdy:298 m
Kalorie: 1636 kcal

Do trzech razy sztuka

Poniedziałek, 25 kwietnia 2011 · dodano: 25.04.2011 | Komentarze 4

Poniedziałkowe południe; do obiadku jeszcze chwilka, pogada się jakoś ustabilizowała, liczę, że burzy nie będzie w ciągu najbliższych godzin więc wyruszam na krótką rundkę, aby te święta chociaż symbolicznie rowerowe były trochę:) A miałem setkę nad zalew sulejowski w planach... ach ta pogoda:(
Jako, że trochę popadało wyruszam z zamiarem przejechania wreszcie całej pętli MTB i to w warunkach wilgotnych:) Do trzech razy sztuka, jak to mawiają:D
Pętlę zamknąłem, prawie w całości planowanym szlakiem (oczywiście standardowo oprócz fragmentu za pasieką:D - przeciąłem prosto leśną drogą), kilka razy pomyliłem jeszcze szlak - deja vu są fajne, można zgłupieć czasami. Obiłem sobie przy tym prawą łydkę, pedałem załatwiłem sobie lewą piszczel, ale krew się nie polała zbytnio, więc na koniec dokręciłem trochę km po asfalcie przez Wolę i Niesułków:) Dźwięk Nobbych na asfalcie chyba sobie nagram i ustawię jako budzik w komórce:D Zaraz złażę do piwnicy założyć Marathony, aby nie kusiło na kolejną eksplorację tadzinowych pagórów przed majową wyprawą na Babią Górę.
Krótka fotorelacja:
Wyjazd DW708, w Tadzinie skręt na Syberię i na krzyżówce wjazd na szuter na zielony szlak. Pocinało się po tych wilgotnych piachach tak cudownie, że zapędziłem się zbyt daleko, omjając skręt trasy w las. Przed dotarciem do Pieńków H. uratowało mnie takie coś na drodze:

w tadzinowym lesie - zielony szlak pieszy © sandman

Kontrola mapy i zawracam na właściwy szlak.
Pierwsza poważniejsza przeszkoda to ten zjazd:

najtrudniejszy zjazd © sandman

Nie mam kasku, jakoś nie ryzykuję i sprowadzam bika na dół; czeka tam zresztą niezłe kałużysko; bokiem po chaszczorach chyba da radę objechać.
Dalej szutrem i polną drogą, po mokrych piachach bez problemu docieram pod Pijaka:
Góra Pijanowskiego - najgorszy podjazd © sandman

Podbieganie trochę wyczerpuje, ale co zrobić:)
Na szczycie czeka trochę singla, trochę zjazdu do wąwozu, później troszkę pod górę, aż do ostrzejszego podjazdu na panoramkę ze stoku Pijaka. Poprzednim razem chyba tym podjazdem podjechałem, teraz jakoś odpuściłem:

krótki podjazd na panoramkę © sandman

W nagrodę ładna panoramka:

panoramka z Pijaka © sandman

Następnie około 150m jazdy krawędziowym singlem i na końcu znów mylę strony; Ale taki szlak przyciąga:) A ślady opon w piachu tym bardziej:D:
taki single track przyciąga - pomyliłem szlak:) © sandman

przez pomyłkę pomknąłem w dół takim singlem:) © sandman

I tak pomknąłem w dół aż do samego wąwozu, gdzie dopadło mnie lekkie deja vu:D Zawróciłem i na piaszczystym rozjeździe skręciłem już właściwie w lewo w trawiastą drogę.
Płynną jazdę zablokował drugi po Pijaku niemożliwy podjazd, czyli Kaśka:

Kaśka - drugi podjazd z gatunku tych niemożliwych;) © sandman

Kolejne prowadzenie rowerka na górę i dalej graniowym singlem do mojego ulubionego fragmentu koło niemieckiego cmentarza. Znów się zatrzymałem pod pasieką; nie dumałem zbyt długo i postanowiłem przebić się leśną drogą na północ omijając lekkie odbicie na skraj lasu, którego jeszcze nie rozszyfrowałem. Odbicie w głąb lasu zagonami zagajnika już odnalazłem (pierwszym objazdem nie wierzyłem, że tędy szlak prowadzi:D) Kolejny długi fragment prostej z lekką szykaną po drodze; mijam tasiemki znakujące szlak - po co, przecież tu się zgubić nie da...? Mknę dalej...wąwóz i... podjazd? Nie to ten największy mijany już zjazd:D Przy tasiemkach było odbicie w prawo. Wracam, skręcam... czeka mnie najgorszy możliwy do pokonania dla zwykłego rowerzysty podjazd na Szymaniszki. Na szczycie prawie wypluwam płuca, ale satysfakcja z podjazdu jest:) Dalej już zjazd (na nogach z waty po podjeździe może być też ciekawie;) do szlakówki w Pieńkach Henrykowskich. Tu zaczyna się odrabianie straconego w terenie czasu, czyli 4km wytchnienia od MTB:)



Trasa:
Brzeziny-Tadzin-Syberia-(pętla MTB)-Syberia-Marianów Kołacki-Wola Cyrusowa-Niesułków Kolonia-Dąbrówka Duża-Tadzin-Brzeziny

Dane wyjazdu:
66.61 km 27.00 km teren
03:26 h 19.40 km/h:
Maks. pr.:46.86 km/h
Temperatura:20.0
HR max:193 (101%)
HR avg:148 ( 77%)
Podjazdy:561 m
Kalorie: 2725 kcal

Testowanie Nobby Nic'ów

Sobota, 23 kwietnia 2011 · dodano: 23.04.2011 | Komentarze 3

Nadeszla wiekopomna chwiła... zamontowałem z powrotem do Krossa oponki terenowe:)
2 sztuki nowiusieńkich Schwalbowskich Nobby Nic'ów w drucianej wersji Evo.
Wygląd jak to Schwalbe zacny; bieżnik robi wrażenie, waga niezła, duże białe napisy dodają jeszcze uroku; Szkoda, że brak jest białych paseczków z wersji kevlarowej;) Przy pompowaniu parę razy wylata uszczelka w pompce, co utrudnia proces wtłaczania mieszanki gazowej do dętek. Pompka zresztą stanie się gwoździem dzisiejszej wycieczki:D
Po kolei:
Wyjazd na asfalt i szok... jak toto hałasuje!! No dźwięk niesamowity:) Opory toczenia oczywiście większe niż na marathonach supreme 1,6. No ale liczyłem się z tym; kilometr dalej i tak zjeżdżam koło dawnej targowicy na polne drogi. Oponki suną przez piachy świetnie; bez problemu docieram do podnóża Pijaka. No właśnie i co dalej? Ja nie wiem jak mtb'owcy to robią, że są w stanie na ten pagór podjechać?:( No bo jak ruszyć na niezbyt stabilnym terenie o nachyleniu 15-25% tak na oko? żeby to jeszcze był podjazd na końcu prostej, ale tu jest piaszczysty zakręt o 90 stopni z polnej drogi na typowo beskidzkiego single tracka. Wbiegam więc z rowerkiem pod górkę...8km/h, 7km/h, 4km/h ja pierdzielę:D Chwilka odpoczynku przy lawirowaniu między/pod gałęziami szczytowego single tracka, chyba jakiś zjazd do wąwozu gdzie mylę strony; zawracam i koło wypalonego ogniska zaduma nad próbą podjechania rowerkiem na kolejny malutki podjazd... ryzykuję, udaje się:) Dojeżdżam (chyba, już nie pamiętam:) do punktu widokowego z niezłą panoramką. W oddali pod pagórem siedzą ludziska (sądząc po głosie prawdopodobnie kolega Fafik:) Patrzę na piaszczysty zjazd...hmm...na mapkę...odbijam w prawo. Jakoś tak dojeżdżam pod Kaśkę.


Podjazd na Kaśkę © sandman



Patrzę co to k****a za górzyszcze przede mną:) Podprowadzam bika na górę i dopiero z tej perspektywy poznaję dobrze znane z dzieciństwa miejsce:)
Single trackiem dojeżdżam pod niemiecki cmentarz. Chwilka zadumy nad mapą i znajduję taśmy znaczące trasę maratonu:
prawie ścieżka w okolicach niemieckiego cmentarza © sandman

W brzózkach, koło pasieki, znów za chiny ludowe nie mogę odnaleźć właściwej trasy:( W jedną stronę przejeżdżam lasem, wracam skrajem po jakimś rżysku/chaszczorach i kompletnie nie wiem którędy tu planowana trasa prowadzi. Poprzednim objazdem też tu zrezygnowałem.
Wracam na asfalt dokręcić trochę km:) I znów ten hałas na asfalcie. Podgłaśniam muzę, chociaż za górką Tadzińską i tak skręcam w las. Tu już bardziej przyjazne amatorowi szlaki mtb:) Bez większych problemów przedzieram się szlakiem rowerowym, później konnym do Strykowskiej. Skręcam na asfalt i... ja p******ę! Pompkę zgubiłem:( I co robić? Oponki nowe, nie sprawdzone; kapcia złapię i wożona zapasowa dętka na **** się zda:/ Niech mnie los okrutny, zły dopadnie w Łodzi:( Do wieczora będę się turlał do domu:( A tam, ryzykuję:)
Buczek,Jaroszki,Moskwa i znów teren. Kochany PKWŁ. Za Plichtowem kawałek asfaltu, a później 10km piaszczystego, soczystego, niepowtarzalnego szlaku południowego po PKWŁ. No na takich oponkach to można tu pośmigać.
Okólna, niby asfalt, ale coraz bardziej sypie się ta droga:) Z Modrzewia podjazd ulicą, a jakże... żółwiową na kolejną partię terenowej jazdy. Pagór w Dobrej, moje miejsce w PKWŁ:) Kasia już tu na mnie czeka zniecierpliwiona;) Podziwiamy panoramkę, omawiamy sprawy majowej wyprawy na Babią Górę, wymieniamy się opiniami o sprzęcie rowerowym, jego konserwacji lub jej braku:) i rozjeżdżamy się w swoich kierunkach, bo robi się dosyć chłodno na przewiewnym szczycie pagóra. Zakładam długi rękaw i spodnie i zjeżdżam piaszczystym szlakiem do Dobrej. W Dobieszkowie przed podjazdem jeszcze mały batonik i można kontynuować powrót do domku. W Bogini daje o sobie znać w mordewind; to samo na bardzo szybkim zwykle fragmencie Sierżnia-Niesułków. W Tadzinie zastanawiam się, czy aby jeszcze raz nie skręcić w las i nie przekręcić do strykowskiej, aby wykluczyć obecność na tym odcinku zaginionej pompki; Odpuszczam; robi się chłodno i ściemnia się coraz bardziej. I dobrze zrobiłem:) Po dotarciu do domku okazuje się, że pompka została już! odnaleziona przez organizatora maratonu:)
Koniec przygód na dzisiaj. Na świąteczne piwko zasłużyłem:) Długi coś ten wpis...piwo się kończy:)
Wesołych Świąt!


Trasa:
Brzeziny (mtb-Pijak-Kaśka)-Tadzin-Grzmiąca-Buczek-Jaroszki-Moskwa-Plichtów-Byszewy-Borchówka-Bukowiec-Kopanka-Modrzew-Kiełmina-Dobra-Nowiny (pagór)-Dobra-Michałówek-Dobieszków-Boginia-Stare Skoszewy-Sierżnia-Anielin-Lipka-Niesułków Kolonia-Dąbrówka Duża-Tadzin-Brzeziny

Dane wyjazdu:
20.27 km 0.00 km teren
00:49 h 24.82 km/h:
Maks. pr.:42.55 km/h
Temperatura:8.0
HR max:185 ( 96%)
HR avg:153 ( 80%)
Podjazdy:132 m
Kalorie: 640 kcal

Do pracy

Piątek, 22 kwietnia 2011 · dodano: 22.04.2011 | Komentarze 0

Dojazd do pracy; Myślałem, że dam radę jakoś spokojnie jechać; Niestety w aerobowej było się trudno utrzymać:( Po co dotleniać mózg od rana? a niech se pośpi dłużej:D


Trasa:
Brzeziny-Paprotnia-Lipiny-Natolin-Nowosolna-Łódź

Dane wyjazdu:
23.16 km 8.00 km teren
01:05 h 21.38 km/h:
Maks. pr.:36.73 km/h
Temperatura:18.0
HR max:191 (100%)
HR avg:147 ( 76%)
Podjazdy: 82 m
Kalorie: 775 kcal

Z pracy

Piątek, 22 kwietnia 2011 · dodano: 22.04.2011 | Komentarze 0

Powrót z Czechosłowackiej; bardziej pod wiatr i sporo szutru wzdłuż Rokicińskiej, ale krajówką nie chciało mi się wracać. Przy powrocie czas nie odgrywał już roli:D
W Bedoniu robię fotkę mijanego wczoraj od drugiej strony kościółka:
Kościół w Bedoniu © sandman



Trasa:
Łódź-Andrzejów-Bedoń-Adamów-Małczew-Brzeziny

Dane wyjazdu:
45.41 km 0.00 km teren
01:53 h 24.11 km/h:
Maks. pr.:49.16 km/h
Temperatura:13.0
HR max:187 ( 97%)
HR avg:148 ( 77%)
Podjazdy:248 m
Kalorie: 1286 kcal

znów wieczorowo

Czwartek, 21 kwietnia 2011 · dodano: 21.04.2011 | Komentarze 0

Lżejsze niż wczoraj wieczorne kręcenie. Tylko początek jak zwykle kiepski - na rozgrzewkę górka na Małczew;) W Nowosolnej na słoneczku zaświecam pierwsze świecidełka; kolejny przystanek dopiero w Skoszewach pod sanktuarium, gdzie dopalam się czołówką. Czy te ksiendze to z datków na tacę nie mogą kosza na odpadki przed obiektem sakralnym postawić? (może było zbyt ciemno żeby zlokalizować, ale wątpię:\). Nic to, czepłem odpadki organiczne za murek i dalej w drogę. Lekki podjazd za Sanktuarium i prawie non-stop z górki do Niesułkowa; końcówka garbatą wojewódzką wprost do Brzezin.

PS.
Pierwszy raz skręciłem w Bedoniu omijając przejazd, który mi się najczęściej zamyka przed nosem;) Więc coś o pociągach, takie wspomnienie z tegorocznej Yapy;)



Trasa:
Brzeziny-Małczew-Adamów-Bedoń-Wiączyń Dolny-Nowosolna-Byszewy-Stare Skoszewy-Sierżnia-Anielin-Lipka-Niesułków Kolonia-Dąbrówka Duża-Tadzin-Brzeziny

Dane wyjazdu:
51.07 km 4.00 km teren
02:01 h 25.32 km/h:
Maks. pr.:56.74 km/h
Temperatura:12.0
HR max:194 (101%)
HR avg:162 ( 84%)
Podjazdy:400 m
Kalorie: 1531 kcal

Jak się wk...zdenerwujesz, wykręć sobie najlepszą średnią

Środa, 20 kwietnia 2011 · dodano: 20.04.2011 | Komentarze 2

Trochę mi podnieśli ciśnienie w domu, więc wyciągnąłem Krossa i kwadrans przed 18-tą wyruszyłem przed siebie...w nieznane... k***a tylko na PKWŁ, ale nieważne. Grunt, że kręciło się super, mimo lekkiego przeziębienia lub nasilenia alergii na cykl rozwojowy okrytonasiennych i jednak lekkiego bólu w nadgarsku po sławetnej w gronie sąsiadów mej widowiskowej glebie:/ Połowa trasy i średnia ~25,5km/h; No ładnie myślę, nie poznaję siebie; ale jeszcze jest przeprawa przez Wolę na Kołacin, a później już tylko gorzej - czyli podjazd na Henryków i drugi na Szymaniszki. Kołacin i średnia 25,30km/h. Przerwa na batona, ładnie już schłodzoną multiwitaminkę i załączenie świecidełek. Nie poddaję się i zamierzam utrzymać te 25km do samych Brzezin - i udało się 25,29km/h pod blokiem; jeszcze tylko 6km po mieście na domknięcie 50-tki i... można iść po piwo:)
najwyższa wieczorna średnia na 50km © sandman

Prędkość maksymalną też chyba pobiłem, ale tu pewność mam mniejszą:)
Dystans pokonany chyba w większości na progu beztlenowym; w strefie aerobowej jedynie 24%. I ślepia człek w ten pulsometr, licznik i gps'a; a gdzie radość kontemplacji przyrody, czysta przyjemność z przemieszczania się rowerkiem? Ach...
Jeszcze afto oddane do mechanika i planowany zakup oponek na kontemplację bezdroży chyba będzie musiał poczekać:( To się chyba nazywa terapia motoryzacyjna cyklozy;)



Trasa:
Brzeziny-Tadzin-Grzmiąca-Buczek-Jaroszki-Moskwa-Byszewy-Borchówka-Boginia-Stare Skoszewy-Sierżnia-Anielin-Lipka-Niesułków Kolonia-Wola Cyrusowa-Kołacin-Henryków-Szymaniszki-Brzeziny

Dane wyjazdu:
44.62 km 10.00 km teren
02:20 h 19.12 km/h:
Maks. pr.:41.33 km/h
Temperatura:10.0
HR max:193 (101%)
HR avg:149 ( 78%)
Podjazdy:321 m
Kalorie: 1691 kcal

Objazd trasy planowanego maratonu Brzeziny-Syberia-Brzeziny

Poniedziałek, 18 kwietnia 2011 · dodano: 18.04.2011 | Komentarze 4

Przeczytałem rano na Cyklomaniaku info o planowanym maratonie mtb w Brzezinach, organizowanym z okazji 10-ej rocznicy odzyskania (wywalczenia) powiatu brzezińskiego. Napaliłem się trochę jak szczerbaty na suchary na ten maratonik; na miejscu, za darmochę, więc czemu się nie wygłupić jeśli jakaś kategoria amatorska będzie?;)
Wydrukowaną mapkę planowanej trasy zapakowałem do mapnika i mimo lekkiego bólu dłoni po wczorajszej glebie wyruszyłem zobaczyć jak prezentuje się trasa dla takiego amatora jak ja, w dodatku amatora szosowego raczej.
No i chyba mi zapał do jazdy mtb przeszedł:D Pewnie duży udział w tym miały moje wąziutkie oponki, ale trasa rzeczywiście dla amatora może być dosyć trudna. Nawierzchnia w wielu miejscach jest dosyć luźna:( Na polnych fragmentach sporo piachu; 20lat temu jakoś dawałem radę składakami tu pocinać; teraz na mtb z semislickami jakoś mi nie szło; może trochę piachu przez lata przybyło:D Sytuacji nie poprawiał fakt mojego 5-go dnia na spd i wczorajszej gleby:(
Trochę zachowawczo jeździłem (a raczej częściej prowadziłem rower widząc takie cuda przed sobą).
Reymontem na Tadzin, trochę piachu jest © sandman

W lesie też sporo gruntu rozjeżdżonego przez pojazdy zwożące drewno i pewnie quady oraz pełno gałęzi pozostałych po wycince. Kilka razy omc gleba była. Dla rowerzysty z jakimś doświadczeniem mtb to pewnie pikuś. Dla amatora katorga.
Trasa urozmaicona, dosyć urokliwa; Fragmentami jechałem tędy zimą, i po śniegu jakoś dawałem radę; miałem wrócić na wiosnę...i wróciłem;)
Momentami trasa strasznie zakręcona i mimo mapy, gps'a kilka razy nie mogłem odnaleźć właściwego szlaku; chyba na przełaj przez las toto prowadzi czasem:D
Hopki na trasie były sympatyczne, ale bez kasku i terenowych opon hamulce ostro pracowały:
leśne hopki na trasie maratonu © sandman

Zgubiwszy na koniec szlak po wyjeździe z lasu (obok dzikiego wysypiska śmieci?) dojechałem do DW704. Podjąłem jeszcze ostatnią próbę powrotu na szlak drogą koło niemieckiego cmentarza, ale ze względu na zalegający tam piach odpuściłem i przekręciłem standardową wieczorną rundkę przez Lipkę, żeby trochę średniej nadrobić.
Może któregoś dnia założę te kilogramowe Black Jacki, platformy, zakupię tego Giro Indicatora i powrócę przetrzeć jeszcze raz ten szlak.



Trasa:
Brzeziny-(Syberia-Pieńki Henrykowskie-Brzeziny)-Grzmiąca-Janinów-Sierżnia-Anielin-Lipka-Niesułków Kolonia-Dąbrówka Duża-Tadzin-Brzeziny